Mroczny zakątek – Gillian Flynn

Słyszę hasło „Gillian Flynn” i mój mózg od razu wędruje w stronę tytułu „Zaginiona Dziewczyna”. Jeden z tych dziwnych przypadków, kiedy to nie książka zrobiła lepsze wrażenie, a film na jej podstawie. David Fincher w 2014 roku zaprezentował nam adaptację powieści z Benem Affleckiem i Rosamund Pike w rolach głównych. Film który ja wrzucam do wąskiej kategorii filmów „dowodzących”. Dowodzi, że Fincher poniżej poziomu „bardzo dobry” zejść nie potrafi. Dowodzi, że Affleck chłopca z Armageddonu ma już dawno za sobą (chociaż uśmiech wciąż ten sam), a Rosamund Pike to więcej niż śliczna buzia i była dziewczyna Bonda. Zakres takiego „dowodzenia” można by rozszerzyć o jeszcze jedną tezę / stwierdzenie – Gillian Flynn potrafi stworzyć wciągającą intrygę. Continue reading

Łatwo być Bogiem – Robert J. Szmidt

Ciężko mi teraz przytoczyć autora, co do którego miałbym tak rozbieżne uczucia, jak do Roberta J. Szmidta. Z jednej strony twórca kilku książek i krótszych form, które bardzo sobie cenię, a z drugiej strony autor „Samotności Anioła Zagłady”, przez którą ledwie przebrnąłem i w efekcie daleki byłem od pochwał. Cóż, każdemu może zdarzyć się wpadka, prawda? Może jednak jestem zwolennikiem pisarzy, którzy walą na jedno kopyto? Trzydziesta książka w dorobku i co z tego, że każda podobna! Wiem, przesadzam i upraszczam. Z „Łatwo Być bogiem”, czyli pierwszym tomem cyklu sci-fi pt. „Pola Dawno Zapomnianych Bitew” mam sytuację dość specyficzną, ale obrazującą moją dotychczasową historię z autorem. Od pierwszych stron otrzymałem od autora dokładnie to, czego chciałem, by później poczuć ogromne rozczarowanie, a na koniec zakochać się na nowo, Na tyle, że z chęcią przeczytam kolejny tom. Nie zdarza się to często. Z reguły albo cała książka nie przypada mi do gustu, albo stwierdzam, że jest dobrze. „Łatwo być Bogiem” w jakiś tajemniczy i niepojęty dla mnie sposób balansuje na krawędzi.Continue reading

Grobowiec z ciszy – Tove Alsterdal

Książka trafiła do mnie już kilka miesięcy temu, ale teraz dopiero, wraz z pierwszymi śniegami tej zimy, (których niestety za dużo nie ma) udało mi się ją przeczytać. I jakby na to nie patrzeć, zima jest najlepszym okresem na czytanie tego typu lektury. Kiedy właśnie chłód, śnieg, wietrzna pogoda, wcześnie zapadający za oknem zmrok współgrają z krajobrazem miejsc, w których przebywają bohaterowie powieści. Zwłaszcza dla kogoś takiego jak ja, kto kocha zimę i daleką północ. W Szwecji mnie jeszcze nie było, w moich wojażach zawitałem na moment do Finlandii. Domyślam się jednak, że styl życia na dalekiej północy w obu tych krajach jest bardzo podobny. Po tym krótkim wstępie można pomyśleć, że jestem fanem szwedzkich kryminałów. Nic bardziej mylnego. Nagły wysyp tytułów z tego gatunku, czy nawet produktów „szwedzkopodonych” na rynek Polski zraził mnie do tematu. Jak widzi się na księgarnianej półce dwadzieścia podobnych okładek i tytułów, to ciężko uwierzyć, że wszystkie są dobre. Więc moja styczność z tematem ograniczała się do trylogii Larsonna i serialu o Kurcie Wallanderze z Kennethem Branagh w roli głównej. Obie pozycje gorąco polecam. Teraz do szufladki „szwedzki kryminał” mogę dołożyć „Grobowiec…”. Tylko pozostaje pytanie, czy to faktycznie kryminał. Continue reading

Ostatni dzień lata – Joyce Maynard

Wrzesień puka nam do drzwi, nie ma więc chyba lepszego momentu, na przeczytanie książki o takim tytule. „Ostatni dzień lata” Joyce Maynard, to książka w sam raz dla osób, które chciałyby przeżyć krótką, lecz poruszającą przygodę bez wychodzenia spod koca, a przy okazji oczekują od literatury czegoś więcej niż prostych, wypróbowanych setki razy, mających wzbudzić emocje chwytów. Można by pomyśleć, że ciężko pisać oryginalnie o poruszanych przez Maynard tematach, ale o dziwo wychodzi lepiej niż się spodziewałem.Continue reading

U progu zaglady – Martin ZeLenay

Nie będę ukrywać, pisanie recenzji książek, które są kolejnymi tomami cyklu, a utrzymują poziom poprzednich części jest problematyczne. Nie lubię się powtarzać, więc w przypadku drugiego tomu przygód Franka Sheparda powinienem odesłać was do recenzji tomu pierwszego, polecić tom drugi i na tym zamknąć sprawę, książkę odstawić na półkę. Niestety to pewnie nie zadowoli większości z was. Co zatem oferuje nam „U progu zagłady” autorstwa tajemniczego Martina Zelenay?Continue reading

Troje – Sarah Lotz

Wakacje trwają już od jakiegoś czasu, w końcu mogę zabrać się za nadrabianie sporych zaległości książkowych. Na pierwszy ogień idzie „Troje” Sary Lotz – książka, która towarzyszyła mi przez ostatni miesiąc dosłownie wszędzie. Trochę jej współczuję, pewnie każdy jest w stanie wyobrazić sobie jak wygląda książka po miesiącu miętoszenia jej w łapkach i trzymania w torbie. Możemy chwilę ubolewać nad jej stanem, a później postawić pytanie, jak sprawdziła się w roli kompana i czy warto polecić ją na wakacyjną lekturę do smażenia się w słońcu. Od razu odpowiem. Nie. Mimo że okładka kusi nas czernią, blurp intryguje, to muszę jednak ostrzec. Nie jest to lekka i przyjemna lektura, a bardziej eksperyment literacki mogący wcale nie przypaść do gustu czytelnikowi, który tak jak ja spodziewał się thrillera z elementami fantastycznymi, tudzież czegoś z pogranicza horroru. Zarys fabuły wygląda, bowiem następująco. W pewien słoneczny czwartek w światowych mediach pojawia się informacja, że cztery samoloty pasażerskie należące do różnych linii lotniczych rozbijają się w różnych zakątkach świata. Z katastrof przeżywa trójka dzieci. Wybucha panika i ludzie zaczynają  zadawać pytania, na które nikt nie jest w stanie udzielić odpowiedzi. Czy był to zamach terrorystyczny, przypadek, czy może ingerencja obcych? Fanatycy religijni wysnuwają teorię, że ocalałe dzieci, to wybrańcy boga, jeźdźcy apokalipsy, omen, zwiastun nadciągającej zagłady. Jeśli tak, to gdzie jest czwarte dziecko? Rozpoczynają się poszukiwania. W międzyczasie wokół ocalałych dzieci i ich rodzin zaczynają dziać się rzeczy nadzwyczaj dziwne i niepokojące. Rozwikłania tajemnicy podejmuje się zdeterminowana dziennikarka. Continue reading

Tajny Raport Millingtona – Martin ZeLenay

„Tajny Raport Millingtona” jest pozycją niezwykle mnie intrygującą, bynajmniej ze względu na fabułę. Intryga oczywiście jest wciągająca, a zagadka jak najbardziej satysfakcjonująca, jednak książka Martina ZeLenay złapała mnie za kołnierz znacznie wcześniej. Jak informuje nas okładka, autor jest najważniejszym dla amerykańskiego wywiadu Polakiem od czasów Kuklińskiego. Można spekulować, czy to prawda, czy tylko sprytny chwyt marketingowy wydawcy, tak jak to było w przypadku „Inferno” Dana Browna, którego tłumacze pracowali w wynajętym bunkrze z dala od prasy. Szybkie wyszukiwanie na Amazon.com nie daje nam wiele. „Drugi raport Millingtona”, bo tak w oryginale nazywa się książka, co swoją drogą w odniesieniu do fabuły ma więcej sensu niż polski tytuł, został opublikowany w 2010 roku przez wydawnictwo iUniverse zajmujące się selfpublishingiem. Recenzji brak, a notka biograficzna nie udziela żadnych konkretniejszych informacji poza zainteresowaniami autora. Polak, historyk pracujący dla amerykańskiego wywiadu i piszący literackie hity? Chcę w to wierzyć, bo „Raport” okazuje się być bardzo sensowną pozycją.Continue reading

Pan Lodowego Ogrodu t.4

Najbardziej oczekiwana książka roku 2012? Dla mnie tak i pewnie dla wielu fanów fantastyki również. Niestety Pan Lodowego Ogrodu poza tym kręgiem nie zostanie doceniony, bo jest to czysto rozrywkowa literatura z domieszką szalonych, artystycznych wizji zaczerpniętych ze sztuki i popkultury, przez którą da się przejść bez wytężania zwojów mózgowych. Sztuka połączenia gustu fantastów z wysublimowanym gustem krytyków literackich udała się do tej pory jedynie Jackowi Dukajowi, bo stworzył dzieło, przez które ciężko przebrnąć zarówno fantastom jak i szanowanym krytykom. I pewnie nikt szybko tego sukcesu nie powtórzy.Continue reading

Obywatel, który się zawiesił – Rafał Kosik

Zbiór opowiadań jednego z moich ulubionych polskich pisarzy sci-fi. Głównie przez wzgląd na powieści, aczkolwiek pamiętam, że jak zaczynałem swoje zainteresowanie gatunkiem, to opowiadanie „Obywatel, który się zawiesił” wywarło na mnie spore wrażenie. Właściwie do tej pory zastanawiam się kiedy ten cały system weźmie w łeb i wrócimy do średniowiecza aby wszystkim żyło się lepiej. W trakcie czytania okazało się, że znam wszystkie zawarte w zbiorze opowiadania, tylko tytuły z głowy mi wyleciały. Czytając je powtórnie nie zrobiły naturalnie takiego wrażenia jak kiedyś, gdy byłem nastoletnim czytelnikiem, jednak przyjemnie było sobie je odświeżyć. Zbiorek dla fanów twórczości pana Kosika jest pozycją obowiązkową (w zapowiedziach jest drugi tom) natomiast dla ludzi raczkujących dopiero w temacie polskiej fantastyki może być ciekawym przekrojem przez gatunki i może zachęcić do dalszego czytania polskich pisarzy.

Z całego zbiorku najlepiej zapamiętałem opowiadanie tytułowe, „Mgłę” i ‚Wyprawę Szaleńców”. Pierwsze jest krótką satyrą na współczesny system i rządzących nim ludzi. Co by było gdyby ktoś nagle zabarykadował się w domu i postanowił odciąć się od świata zewnętrznego. Oczywiście od razu pojawi się wielu wierzycieli. Jaki jest finał każdy się domyśli. „Mgła” jest utrzymaną w klimacie horroru powiastką o domku w górach. Trochę tu seksu, sporo tajemnicy i ładny twist na koniec. Kto nie zna, z pewnością będzie zaskoczony. Natomiast „Wyprawa Szaleńców” później została przez autora została rozwinięta w powieść „Vertical”. A kto czytał „Vertical” ten z pewnością się ze mną zgodzi, że jest tam jeden z najciekawiej wykreowanych światów w polskiej literaturze science-fiction.Continue reading

Norwegian Wood – Haruki Murakami

Wydanie kieszonkowe, kupione jakiś czas temu za dychę w Biedronce. Kto nie kupił, przegapił, niech żałuje. Z dwóch powodów. Raz, że Murakami. Dwa, że Norwegian Wood. Książka jak najbardziej urzekająca.

Główny bohater Watanabe rozpoczyna dorosłe życie. Chcąc odciąć się od tragedii z dzieciństwa, śmierci przyjaciela, wyrusza do Tokio i zamieszkuje w akademiku. Los jednak sprawia, że spotyka tam byłą dziewczynę zmarłego kumpla i jak to w życiu… wszystko się komplikuje. Zaczyna spędzać z Naoko sporo czasu. Wkrótce tworzą coś, co ciężko nazwać związkiem, ale z pewnością na facebooku zasługiwałoby na status „to skomplikowane”. Jednocześnie Watanabe spotyka Midori. Dziewczynę również z problemami, jednak w przeciwieństwie do Naoko próbującą „żyć normalnie”. Ale co właściwie znaczą te dwa słowa?

Jak to u Murakamiego, poważne tematy w lekkiej, pierwszoosobowej narracji. Chociaż jest wiele radosnych i zabawnych fragmentów, jak opowiadania o współlokatorze Watanabego, czy spotkania z pozytywną Midori, która mimo tłumionego smutku stara się tchnąć radość w głównego bohatera, to jest to powieść niezwykle smutna. Praktycznie każdy z bohaterów spotkał się w przeszłości ze śmiercią kogoś bliskiego. Oczywiście na każdym z nich taka tragedia odcisnęła ogromne piętno. Dodajmy do tego miłosny trójkąt, a to nigdy nie wychodzi żadnej ze stron na dobre i dostajemy naprawdę smutny obraz życia przeciętnego Japończyka. Chociaż tak po prawdzie tragizm tej historii jest jak najbardziej uniwersalny. Jedyna różnica, to japońskie tło kulturowe, które sprawia, że chociaż jest smutno, to jednak pięknie. Przynajmniej dla mnie, ale ja uwielbiam japońską kulturę.Continue reading