„Filmowy” – (1) kwiecień 2012

Wydawca Gazety Wyborczej, Agora wychodzi do nas z nowym kwartalnikiem. Po „Książki – magazyn do czytania” przyszła pora na „Filmowy magazyn do czytania”. Nazwa w obu przypadkach całkowicie bzdurna, bo do czegóż innego miałby być ten magazyn? Kartkowania, podkładania pod kubek z kawą? Ale no dobra, powiedzmy że chodzi o sprytną „grę słów”. „Książek” nigdy nie kupiłem, raz przejrzałem i chociaż uważam się za osobę oczytaną troszkę ponad średnią krajową, to tematy tam zawarte nie są zdecydowanie skierowane do mnie. Ale film, to przecież zupełnie inna para kaloszy! Zwłaszcza, że od dawna cierpię na brak prasy, nie tylko o tematyce filmowej, której odbiorcą mógłbym siebie uważać. A teraz jak zaprzestano wydawania SFFiH (numer majowy będzie ostatnim) to już w ogóle posucha będzie. Ale pozostając w filmowym temacie – na rynku prasy o tematyce filmowej pozostał tylko „Film”. Pomijam oczywiście niskonakładowe, alternatywne kwartalniki, bo do tego chyba nikt nie zagląda ze strachu przed dużą ilością niezrozumiałego tekstu. O „Filmie” opinia, którą podzielam, jest taka, że jest drętwy. Dodatkowo człowiek interesujący się tematem i posiadający w domu internet 80% informacji zawartych w numerze „Filmu” wie zanim go kupi. Inaczej sprawa miała się z miesięcznikiem „Movie”, który wspominam najlepiej. Zabawny, ciekawy, wyważony, z dużą ilością ciekawostek i odpowiednią proporcją obrazki – tekst. Niewyjaśnioną dla mnie jest zagadką, czemu miesięcznik padł po 8 numerach… Ale może „Filmowy magazyn do czytania” zapełni lukę? Zajrzyjmy zatem do środka. 

Wstępniak Włodziemierza Nowaka, redaktora naczelnego, jest interesujący. Co prawda po przeczytaniu mam wrażenie jakby starał się pięknymi słówkami zamydlić nam oczy i dowieść, że fakt iż połowa magazynu tyczy się seriali to nie brak sprecyzowanego pomysłu na formułe pisma, a tak naprawdę dowód, że współcześnie role filmu kinowego i serialu zamieniają się miejscami. Jednak kupując magazyn o nazwie „Filmowy” oczekuję filmów, nie seriali. A przynajmniej nie w takiej ilości. Trzeba było lepiej pilnować swoich felietonistów, bo nie wierzę, że autorzy nie konsultowali tematów swoich tekstów z redaktorem naczelnym przed napisaniem ich. Dalej jest filmowy „pudelek”, dużo zdjęć z krótkimi podpisami… coś w stylu „Życie na gorąco”. Strata papieru. Kalendarz kinomana wygląda przydatnie, chociaż zdecydowanie nie jest przejrzysty. Za premierę kwartału uznano francuskich „Nietykalnych”, Jacek Szczerba zastanawia się czemu. Dość ciekawie i zachęcająco. Strona o nazwie „kino techno” wygląda mi jak żywcem wyciągnięta z „CKM”.

Dalej są wywiady. Na pierwszy ogień idą aktorzy grający w ostatnim serialowym (zaczyna się serialowe pasmo rozpaczy) hicie HBO, czyli LUCK. Serialu produkcji Michaela Manna o wyścigach konnych, który został anulowany po pierwszym sezonie, a wszystko przez to że konie nie dawały sobie rady fizycznie, trzy z nich zmarły. Pierwszy wywiad jest z Dustinem Hoffmanem, interesujący. Dostajemy kilka ciekawostek z życia aktora. Jednak dobre wrażenie szybko się kończy, bo po wywiadzie następuje „humorystyczne” przybliżenie najważniejszych ról aktora. Następnie krótki, niespecjalnie konkretny wywiad z Nickiem Nolte. Na szczęscie los uchronił go przed jego „humorystycznym” przybliżeniem najważniejszych ról. I na koniec Weronika Rosati, której udało się zagrać w kilku odcinkach „LUCK” krupierkę w kasynie. Jednak jej odpowiedzi na pytania są krótkie, zdawkowe i całość nie pozostawiła u mnie dobrego wrażenia.

Felietony zaczynają się od mojego ulubionego polskiego pisarza, czyli Jacka Dukaja. Nie ukrywam był to główny powód zakupienia przeze mnie „Filmowego”. Dukaj jak się okazuje ubóstwia serial Breaking Bad i głównego bohatera, a jego złe perypetie wykorzystuje jako pretekst do wypisania innych serialowych bohaterów, którzy się staczają. Jasno postawionej tezy i odpowiedzi na jakiekolwiek pytanie w tym tekście nie dopatrzyłem się. Duży zawód, a po Dukaju spodziewałem się sporo.

Tekst i wywiad o Grze o Tron, rzeczy które wie każdy, kto widział pierwszy sezon… I perełka numeru, tekst Marka Raczkowskiego o Downton Abbey, który zachęcił mnie do sięgnięcia po serial. Łukasz Orbitowski zawodzi na dwóch poziomach. Raz, wybrał sobie serial, którego nie lubię. Dwa, nie pisze o nim nic ciekawego. Maja Staniszewska przytacza nam fenomen Sherlocka aka Cumberbatcha, czyli wyznania nałogowej cumberbitch. Można, ale nie trzeba.

Tekst o nadciągających Avengersach ogranicza się do… opisu poszczególnych superbohaterów występujących w filmie! Serio? O nadciągającym, potencjalnie największym blockbusterze nie napisano właściwie nic? A co zwykłemu Kowalskiemu po informacji, że Iron Man powstał w 1963 roku? Ale w temacie Avengersów – Żakowska przeprowadza wywiad z Markiem Kondratem, gdzie zastanawiają się nad fenomenem Scarlett Johansson. Marek Kondrat jednak puentuje swoją wypowiedź sugerując, że Scarlett skończyła się, a dowodzi tego jej rola w Avengersach… Eh.
Wywiad z Tomaszem Kotem na temat „Stawki Większej niż Śmierć”. Szkoda tylko, że na temat samego filmu nie dowiadujemy się nic, natomiast całkiem sporo o historiach wojennych w rodzinie aktora i jego dzieciństwie. Tylko po co?

Jacek Szczerba przytacza ciekawe filmowe auta. Byłby z tego świetny felieton, jednak w „Filmowym” ograniczyli się do trzech krótkich notek na temat wybranych modeli. A to wszystko obok poważnego artykułu o Fellinim. I tekstach o ciekawych dokumentach, które będą mieć premierę na Planete+ Doc Film Festiwal, więc pewnie nigdy ich nie obejrzę. A na sam koniec dwa smaczki. Modelka i aktorka, którą mieliśmy przyjemność oglądać w polskiej produkcji od HBO, Bez Tajemnic, czyli Małgosia Bela opowiada o modzie w filmach. Znów kłania się „Życie na Gorąco”. A w „Filmowym Kwestionariuszu” Jurek Owsiak, który „Bękarty Wojny” nazywa „kompletnym gównem”…

Podsumowując, za 10 zł dostałem gazetę pełną ogromnych fotosów na całe strony, tak z pół magazynu. Dodatkowo chaos w felietonach. Ale za to utwierdziłem się w przekonaniu, że krytycy Wyborczej pitolą od rzeczy i nijak do mnie nie docierają. „Filmowy” nie ma przemyślanej formy i nie wróżę mu długiej kariery.  Magazyn wyszedł też w droższej cenie, z ostatnim filmem Koterskiego na DVD, co również dla mnie żadną zachętą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *