Interstellar (2014)

Niestety należę do nielicznej grupy, która patrzy na Interstellar krytycznie. To nie jest zły film. Wręcz przeciwnie, to dobry film, ale sprzedany przez Nolana, jako coś znacznie lepszego, niż w rzeczywistości jest. I niestety większość to kupiła (ocena 9,3 w pierwszym tygodniu na IMDb). Wielka epopeja o szukaniu nowego miejsca dla ludzkości we wszechświecie, wariacje na temat 2001: Odysei Kosmicznej, pierwszy film, który pokazuje kosmos takim, jakim jest naprawdę (czyli zobrazowanym na tyle, na ile pozwala nam nasza obecna wiedza). I wszystko byłoby pięknie, gdyby Interstellar skupiło się na jednym zadaniu. Po dodaniu do tego bohaterów, fabuły, twistu (bo przecież jest obowiązkowy plot twist, który ma sprawić, że szczęka Ci opadnie i będziesz ją zbierać przez 10 minut z kinowej podłogi), filozoficznych przemyśleń, otrzymujemy trzygodzinny mix, któremu brakuje spójności, przez co ciężko uwierzyć w to, co dzieje się na ekranie. W każdym razie mnie było ciężko uwierzyć, bo przez większą część seansu zadawałem sobie pytania: „ale jak? po co? dlaczego?”. A później przyszedł twist.

Nolan wyjaśnia wiele rzeczy, ale nie wyjaśnia czemu nagle na Ziemi wszystkie rośliny uprawne zaczęły wymierać. Nie mówi też, co dzieje się w tym czasie z bydłem, wielkimi fermami kurczaków, czy jakimkolwiek innym źródłem pożywienia. Po prostu jedzenie się kończy, siły wojskowe zostały rozwiązane, i ludzkość spokojnie czeka na wyginięcie jedząc kukurydzę, od czasu do czasu zmagając się z ogromnymi burzami piaskowymi (nawiązanie do katastrofy ekologicznej na amerykańskiej prerii w latach 30tych). Więc w przyszłości, gdzie ciężko o żywność (co się stało z GMO i kotletami, które w życiu krowy na oczy nie widziały?) jedynym rozwiązaniem jest opuścić nasz układ słoneczny. Nie ma za bardzo pomysłu, w jaki sposób tego dokonać, bo niewykonalnym jest wystrzelenie takiej masy z ziemi w kosmos, gdyż grawitacja i zasoby nas ograniczają, ale i tak wysyłają misję badawczą przez tunel czasoprzestrzenny, z założeniem, że do czasu jak powróci (teoria względności, na ziemi minie ok 50 lat) problem równań grawitacyjnych zostanie rozwiązany. Więc główny bohater leci w kosmos zostawiając rodzinę, co samo w sobie jest najlepszym, co Interstellar ma do zaoferowania.

Pierwsza część filmu (są trzy), to w głównej mierze pokazanie relacji między ojcem, a dziećmi. Widz przywiązuje się do nich przez godzinę, zaczyna się o nich troszczyć, współczuje im. Wszystko za sprawą świetnego aktorstwa Matthew McConaughey i młodziutkiej Mackenzie Foy, która aktorsko zjada resztę obsady. A później Nolan rozdziela ich nagle i brutalnie, co łamie nam serce.  Podczas gdy główny bohater podróżuje po kosmosie, my patrzymy jak jego najbliżsi starzeją się i gdy do widza dociera, że jest szansa, że ich nigdy więcej nie zobaczy, zaczynamy czuć presję czasu i mówić w myślach „Cooper, masz coraz mniej czasu, pośpiesz się!”. Są emocje, prawdziwe emocje, jak do tej pory w żadnym filmie Nolana.

Druga część, to podróż po różnych planetach i sprawdzanie, czy nadają się do zamieszkania. Część, która ciągnie się najbardziej, i mimo że jest przepiękna wizualnie, to ma też najwięcej dziur logicznych. Wynik wrzucania różnych motywów, tylko po to żeby rozciągnąć film w czasie. Na plus oczywiście prezentacja przestrzeni kosmicznej i zjawisk tam zachodzących. Nad wizualizacją czarnych dziur, tuneli czasoprzestrzennych i pokazaniem jak właściwie działa teoria względności pracował fizyk teoretyk z uniwersytetu w Pasadenie w Kalifornii (to samo miejsce, gdzie pracują w Big Bang Theory) Kip Thorne. W 2006 roku napisał rozprawkę na temat powyższych do filmu, który miał reżyserować Spielberg. Sprawa nie doszła do skutku, ale po zakończeniu pracy nad Batmanami i Incepcją sprawę przechwycił Nolan. Jednocześnie Interstellar został okrzyknięty najbardziej fizycznie poprawnym filmem o kosmosie, jaki do tej pory powstał. I faktycznie wizualnie jest przepiękny, a w przestrzeni kosmicznej panuje cisza (no w większości przypadków, bo czasem się zapominają). I po tych wszystkich wspaniałych zapewnieniach, przyprawiających o ciarki i sprawiających, że naprawdę chce się zobaczyć ten film przychodzi część trzecia.
Czyli plot twist. I nie bójcie się, nie zaspoiluję. Nie muszę. Nolan sam spoiluje pierwszą sceną filmu,  w której widzimy zapisy wywiadów ze starcami, którzy opowiadają jak to się żyło w czasach, kiedy brakowało żywności i było źle. Tak, to jest DOKŁADNIE pierwsza scena filmu, która implikuje wiadomo co. W każdym razie po dwóch godzinach budowania w widzu zaufania, że faktycznie tak to wszystko mogłoby wyglądać, po dwóch godzinach budowania napięcia przed finałem, Nolan popuszcza wodze fantazji i psuje wszystko. Zwrot fabularny zaskakuje nie dlatego, że jest zaskakujący w sam sobie. Zaskakuje, bo po dwóch godzinach przekonywania widza, że film jest fizycznie poprawny na tyle na ile się da, nie spodziewasz się, że zakończenie będzie tak błahe, wyssane z palca i stylistycznie niepasujące do reszty filmu. Maszyna marketingowa sprawiła, że ten film jest czymś więcej niż faktycznie jest.

Interstellar nie jest filmem, który musisz zobaczyć, bo nigdy wcześniej nie było czegoś takiego. Było. Czytałeś Wieczną Wojnę Haldemana, widziałeś Sunshine, Grawitację, Event Horizon, 2012, to Interstellar nie ma cię czym zaskoczyć. To jest film dla ludzi, którzy nie słyszeli nigdy wcześniej pojęć takich jak tunel czasoprzestrzenny, czy horyzont zdarzeń i wierzę, że to właśnie oni tak zawyżają ocenę dla Interstellar na IMDb. I chociaż nie jest to nic nowego w sferze kina science-fiction (bo tak właściwie jak znaczenie dla samego filmu ma wygląd czarnej dziury, czy będzie taki, a nie inny? Ciekawostka i tyle), to jest to film, który warto zobaczyć ze względu na aktorstwo Matthew McConaughey i dużą bombę emocjonalną jaką jego bohater dźwiga cały czas na swoich plecach. To jest film o tym, a kosmiczne impresje to tylko dodatek. Komuś może się spodobają, ja uważam, że mają sprzedać film i tylko niepotrzebnie go wydłużają.

PS. Anne Hathaway wkurza. 

MOJA OCENA: 7/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *