Jack, jakiego nie znacie (2010)

Znaczek HBO równa się jakość, to nie jest żadne odkrycie. Reguła, która w większości przypadków się sprawdza. Ale co się stanie jak połączymy HBO z genialnym aktorem, jakim jest bez wątpienia Al Pacino i talentem reżyserkim Barry’ego Levinsona („Good Morning, Vietnam”, oscarowy „Rain Man” i jedna z moich ulubionych komedii „Włamanie na śniadanie”)? Wyjdzie nam dramat biograficzny o Doktorze Śmierci, Jacku Kevorkianie. Człowieku, który w latach 90 publicznie opowiadał się za umożliwianiem eutanazji w Stanach Zjednoczonych, i który sam doprowadził do 130 tzw. „wspomaganych samobójstw” wykorzystując luki w prawie. Film jak najbardziej kontrowersyjny lecz zarazem pod wieloma względami niezwykły. Szkoda tylko, że skoro to HBO, to dostępny jedynie poprzez tę stację albo dystrybucję DVD. A wiadomo jak ma się rynek DVD na naszej zielonej wyspie. Leży i kwiczy.

Poznajemy Jacka w momencie stagnacji. Jest bezrobotnym, starzejącym się lekarzem bez celu w życiu. I gdyby nie staruszka o krok od śmierci, którą Jack spotyka pewnego dnia w szpitalu, to pewnie nasz bohater spędziłby spokojną starość grając w brydża z kumplami po fachu. Dzieje się oczywiście inaczej i Kevorkian rozpoczyna krucjatę, której celem jest udostępnienie naprawdę cierpiącym i naprawdę potrzebującym możliwości eutanazji, która w latach 90 w Ameryce była tematem tabu i nikomu to do głowy by nie przyszło. Jak się ta historia kończy wiadomo, bo całość oparta na faktach. Jack Kevorkian doprowadził do 129 zgonów unikając jakichkolwiek prawnych konsekwencji mimo, że naprawdę duże działa przeciw niemu wytoczano. Ale ile można pomagać ludziom popełniać bezbolesne samobójstwa po kryjomu, po mieszkaniach i motelach. W końcu rejestruje przeprowadzaną już w pełni przez siebie 130 eutanazję na wideo i puszcza nagranie w publicznej telewizji. Z tego zarzutu o morderstwo już się nie wywinął. Spędził w więzieniu 8 lat, na wolność wyszedł w roku 2007. W 2011 zmarł.

Film oczywiście jest kontrowersyjny, na ile kontrowersyjny dla kogoś jest temat eutanazji. Jednak kto obejrzy, zauważy że twórcy nie opowiadają się za żadną z opcji i starają się podejść do tematu jak najbardziej obiektywnie ukazując Kevorkiana z każdej możliwej strony. Ciężko po seansie się otrząsnąć i jednoznacznie stwierdzić, czy przez cały czas oglądaliśmy na ekranie faktycznie historię człowieka prawdziwie oświeconego, czy jednak starzejącego się szaleńca, który walczy, ale im dłużej tym mniej za sprawę, a bardziej dla samego siebie. Zasługa to oczywiście wyśmienitego scenariusza i genialnej gry aktorskiej Pacino, którego dawno w takiej formie nie widziałem. Chociaż nie ma co ukrywać, starzeje się nam ojciec chrzestny. Zresztą zarówno Al Pacino jak i scenarzysta Adam Mazer dostali za swoją pracę po nagrodzie Emmy. Dodatkowo dwa Złote Globy (Za najlepszy film i Pacino za najlepszą rolę pierwszoplanową w filmie telewizyjnym). Prócz tego film oferuje nam niezwykle sugestywne ujęcia stylizowane na dokument, czy prawdziwe nagrania Kevorkiana na VHS. A wszystko to okraszone niezwykłą ścieżką dźwiękową. W tym muzykę Jana Sebastiana Bacha, którego ogromnym fanem był Kevorkian.

Dodatkowo świetna Susan Sarandon, na którą zawsze miło popatrzeć. Polecam.

Ocena: 8/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *