Ken Follett – Upadek Gigantów

Post tym razem dedykowany Kuru, która już od jakiegoś czasu domagała się żebym napisał o książce, a nie ciągle filmy i filmy. No to jest i książka. I to na dodatek nie byle jaka! Nie chodzi o objętość. Literatura zna przypadki grafomaństwa idącego w tomy, więc ilość stron nie jest wcale wyznacznikiem jakości i kunsztu pisarza. Chociaż są i takie osobniki, które kupują książki na wagę, a to z racji ceny, bo im więcej stron, tym więcej czytania, a za tym idzie więcej spędzonego z książką czasu, czyli w efekcie mniej żal nam wydanych pieniędzy. Oczywiście jeśli nie zwracamy uwagi na jakość. Dlatego też „Upadek Gigantów” powinien wszystkim przypaść do gustu. Około 1100 stron świetnej powieści historycznej za jedyne 50 zł. Stosunek cena/jakość wypada tutaj niezwykle korzystnie. Zresztą tak jak w przypadku innych książek Kena Folletta. Kto czytał „Filary Ziemi”, ten doskonale wie o czym mówię. Tyle że tym razem na tapetę bierzemy nie średniowiecze, a okres pierwszej wojny światowej. A potem pewnie drugiej, bo „Upadek Gigantów” jest pierwszym tomem z zapowiedzianej epickiej trylogii, która dziać się ma na przełomie dziejów i ukazywać jak świat zmienił się przez wojny.  Więc w sumie jak się uprzeć, to można uznać to za spin-off „Filarów Ziemi”.

Jak to było w poprzednich, wspomnianych już przeze mnie książkach Folletta, tak i tutaj mamy do czynienia z wieloma bohaterami, których losy koniec końców muszą w dość pogmatwany sposób się połączyć. Aby sprawę urozmaicić bohaterowie są różnego statusu społecznego. Tak było w Filarach, tak jest i tutaj, tyle że tutaj aby jeszcze bardziej poszaleć bohaterowie są z różnych kontynentów! Przez karty książki przewijają się Anglicy, Amerykanie , Rosjanie i Niemcy. I tak więc mamy brytyjskich arystokratów, walijskich górników, rosyjskich robotników itp. itd. Co więcej, wśród bohaterów książki pojawiają się prawdziwe postacie historyczne, przy czym Follett zaznacza, że pilnował się. Więc jeśli jakaś sytuacja wydawała się zbyt naciągana i nie miała prawa się wydarzyć w rzeczywistości z różnych przyczyn, to nie była umieszczana w książce. Więc jeśli pojawia się Churchill albo Lenin na jakimś spotkaniu, to takie spotkanie faktycznie miało albo mogło mieć miejsce. To dodaje powieści kolorytu i nadaje wrażenie niesamowitego realizmu mimo że jest to stricte powieść historyczna, a bardziej obyczajowa fikcja.

Follett i tym razem stworzył niezwykle barwne postacie, które są do bólu ludzkie i niedoskonałe. Każda z nich ma swoje ludzkie pragnienia, potrzeby, odruchy dlatego też sporo w tej książce seksu. Znacznie więcej moim zdaniem niż w poprzednich powieściach. Czyżby Follett powoli z wiekiem stawał się typem zboczonego starca? W każdym razie zastanawiające jest ile historii, ile wydarzeń historycznych kluczowych dla świata miało miejsce właśnie z powodu braku wstrzemięźliwości, że tak to ujmę. W każdym razie książkę polecam zdecydowanie wszystkim. Fanom dobrej powieści, fanom intryg, a także i przede wszystkim fanom historii. Jeśli ktoś chociaż trochę zna historię świata, to z pewnością odnajdzie przyjemność w zadawaniu samemu sobie pytań typu „Panie Follett, a co z tym, a co z tamtym” i odkrywaniu odpowiedzi kilkadziesiąt stron później. Zresztą okres ten i ta tematyka ostatnio jest szalenie popularna. Film „Jak Zostać Królem”, czy popularny serial HBO „Zakazane Imperium” to mniej więcej te właśnie czasy. Prohibicja przynajmniej. A wydarzenia z „Jak Zostać Królem” powinny pojawić się w tomie drugim. Ja czekam z niecierpliwością. Szkoda tylko, że jeszcze jakieś dwa lata czekania. Ale warto. Dla książek Folletta warto.

Polecam.  9/10.

1 Comment

  1. Kuru
    25 marca 2011

    No i się doczekałam 😉 Dziękuję bardzo za dedykację.
    Chociaż historia nie jest moją najmocniejszą stroną myślę, że książka może mi się spodobać, a już z pewnością trafi do mojej małej biblioteczki 🙂

    Czekam na kolejną recenzję książki ^^

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *