Mroczny zakątek – Gillian Flynn

Słyszę hasło „Gillian Flynn” i mój mózg od razu wędruje w stronę tytułu „Zaginiona Dziewczyna”. Jeden z tych dziwnych przypadków, kiedy to nie książka zrobiła lepsze wrażenie, a film na jej podstawie. David Fincher w 2014 roku zaprezentował nam adaptację powieści z Benem Affleckiem i Rosamund Pike w rolach głównych. Film który ja wrzucam do wąskiej kategorii filmów „dowodzących”. Dowodzi, że Fincher poniżej poziomu „bardzo dobry” zejść nie potrafi. Dowodzi, że Affleck chłopca z Armageddonu ma już dawno za sobą (chociaż uśmiech wciąż ten sam), a Rosamund Pike to więcej niż śliczna buzia i była dziewczyna Bonda. Zakres takiego „dowodzenia” można by rozszerzyć o jeszcze jedną tezę / stwierdzenie – Gillian Flynn potrafi stworzyć wciągającą intrygę. Continue reading

Autostopem przez galaktykę (2005)

Z książką zapoznałem się dopiero niedawno. A książka Adamsa to dzieło przecież kultowe! Uwielbiane przez młodzież i fantastów na całym świecie. I zgadnijcie co? Tak, nie podobało mi się. Taka tam broszurka, z paroma zabawnymi spostrzeżeniami życiowych absurdów, kupą idiotycznych gagów, a depresyjny Marvin wyszedł mało depresyjnie. Szału nie zrobiło. A ekranizacja? Jest dobrą ekranizacją i dopiero po jej obejrzeniu uświadomiłem sobie „boże, jakie to wszystko beznadziejnie głupie”. Sami powiedzcie, czy można to nazwać inteligentną komedią? Satyra na brytyjskie społeczeństwo? Nie przesadzajmy. Są „satyry” i są satyry. I kim jest Garth Jennings, reżyser filmu? Filmografii sporej niestety nie ma. Był twórcą teledysków, a z kinem miał jedynie taką styczność, że w Wysypie żywych trupów zagrał „zabawnie umierające zombie”. To teraz już wiem, że mimo plejady gwiazd, ta produkcja nie miała prawa się udać. Continue reading

Droga (2009)

Ekranizacja powieści Cormaca McCarthy’ego, jednego z najbardziej cenionych pisarzy w Ameryce. Powieść ma trochę ponad 150 stron, bardziej to broszurka niż pełnoprawna książka. Opowiada o drodze na południe, którą obrał ojciec z synem w postapokaliptycznych Stanach Zjednoczonych. „Droga” w 2007 roku dorobiła się nawet nagrody Pulitzera. Ekranizacja także została doceniona przez krytków. Ja natomiast książkę uważałem i nadal uważam za zdecydowanie przecenianą. Jest krótka, a mimo to nudna, narracja jest męcząca, główni bohaterowie nieciekawi, fabuły tam właściwie zero. Owszem, można ją bronić argumentem, że to książka opierająca się na motywie drogi, zatem wszystko jest w porządku. Zresztą sam tytuł sugeruje takie rozwiązanie. Jakoś trudno mi uwierzyć, że w temacie drogi nie da się znaleźć lepszego filmu, czy książki. A nawet w kategorii post-apo jest to moim zdaniem rzecz niesamowicie przeciętna. A z tego co wyczytałem kiedyśtam, sam autor zapiera się rękoma i nogami jakoby napisał „fantastykę”. On przecież nie lubi fantastyki i wcale nie o to chodzi w jego książce. Ale panie autorze, jak chcesz coś zaprezentować i potrzebujesz do tego akurat takiego tła, a nie innego, to musisz liczyć się z faktem, że będzie to później szufladkowane. A dużo „Drodze” nie brakuje, żeby można z niej zrobić trochę lepsze post-apo. A tak mamy melodramat dla „niefantastycznych” czytelników. Niby. A ekranizacja jest akurat bardzo wierna. Więc wszystko, czego nie lubiłem w książce, znalazło idealne odwzorowanie na ekranie. Continue reading

Igrzyska Śmierci (2012)

O książce już pisałem, że nie zachwyciła. Prosta, niedopracowana wizja. Trochę w klimatach postapo, trochę w dystopijnych z przeciętną dozą akcji i obowiązkowym, sztampowym wątkiem romansu młodzieżowego. A film? Nie wiem, czy konsultowali się z autorką przy produkcji, czy filmowa wizja to tylko wymysł scenarzysty i reżysera. W każdym razie autorka w książce nie rozwodziła się aż nazbyt nad tym co jak wygląda, ani nad funkcjonowaniem wykreowanego przez siebie świata. I zamiast nad tym popracować, to mam wrażenie, że twórcy jakby uparli się by z tej już dość przeciętnej książki wziąć, to co było najgorsze i na tym oprzeć ekranizację. A przecież była to podstawa na naprawdę dobry film. Wystaczyło upchnąć trochę nawiązań do klasycznych wizji science-fiction, zamiast silić się na powiedzmy udziwnioną „świeżość”. Ale co ja tam wiem, skoro i tak oceny w Internecie są powyżej 7. A na Rotten Tomatoes nawet 84%. Co się dzieje z tym światem, nie rozumiem. Continue reading