Tymczasem – Grzegorz Janusz, Przemysław Truściński

Komiks stworzony na zlecenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Miał promować nasz kraj i kulturę podczas prezydencji w Unii Europejskiej. Nie mam pojęcia, czy wyszło, bo nikły osiągnął rozgłos. A z pewnością nieporównywalnie mniejszy od słynnej afery związanej z „Chopin New Romantic”, gdzie obecność jednego niewłaściwego słowa przekreśliła w oczach wielu wszelkie walory artystyczne tego komiksowego zbiorku. „Tymczasem” daleko do jakiejkolwiek kontrowersyjności, natomiast bardzo blisko do uczniowskiego wypracowania, gdzie każde słówko dobrane jest tak aby udobruchać nauczycielkę. Dlatego też podczas lektury miałem wrażenie, że mało serca zostało włożone w rozwinięcie tego bardzo dobrego pomysłu na fabułę.

My tu sobie siedzimy, czytamy komiksy, a tymczasem znikają z naszej rzeczywistości, z pamięci, bibliotek, półek, Internetu, najwybitniejsze dzieła literackie. Wiecie, że Lem dostał Literacką Nagrodę Nobla? Nie? Ano właśnie. Taki niezwykły złodziej grasuje po Europie, a na jego trop wpadają nauczyciel języka polskiego i bibliotekarka ze szkoły w Sejnach. I tak zaczyna się krótka, acz treściwa przygoda.Continue reading

Superman: Earth One

Komiks wydany w 2010 roku, w Stanach. Więc żadna nowość, sam przeczytałem go mniej więcej w okolicach daty wydania. Wspominam o nim jednak teraz, bo nadarzyła się okazja do przeczytania go po polsku. Nie, niestety żaden polski wydawca nie podjął się wydania tego tytułu, chociaż ja akurat uważam, że sprzedałby się nieźle. Jedna z grup translacyjnych wzięła go na warsztat i im możemy za niego dziękować. Tudzież karcić, zależy jaki kto ma stosunek do takiej formy udostępniania niedostępnych u nas komiksów. Ale wspomnieć myślę warto, bo tytuły spod znaku DC i Supermana nie są u nas zbyt dobrze spopularyzowane.

Superman był pierwszym superbohaterem, z jakim się spotkałem. Pamietam, że jako brzdąc oglądałem puszczane z VHSu odcinki bajki z lat 40stych i już wtedy mnie przeraźliwie nudziły. Później były filmy z Christopherem Reevem, które są dla mnie kultowe i chętnie do nich wracam. Szkoda tylko, że telewizja jakoś nie odbiera moich wyraźnych sygnałów myślowych z tą ogromną chęcią obejrzenia właśnie tych tytułów. Później długo, długo nic i osoba z Supermanem nieobeznana miała okazję zapoznać się z bohaterem za sprawą filmu Bryana Singera, który zamiast zwalczać szablon tylko go uwydatnił. W ten sposób jego film bardziej zakrawa o pastisz niż pretenduje do miana kontynujacji swoich poprzedników. Ah i jest jeszcze serial Smallville. Nie oglądałem dużo, więc nie wiem jak to się ma do komiksu… ale jest mało superbohaterski, prawda? Więc jak to jest, że facet, który kojarzony jest z byciem pierwszym superbohaterem i ma wszystkie najlepsze supermoce (standardowy zestaw, bo w sumie bohaterów z takimi mocami jest sporo i nie wszyscy są z Supermanem spokrewnieni) jest najbardziej lalusiowaty i  kiczowaty w swojej prawości? Na szczęście Superman: Earth One stara się przełamać ten stereotyp zaczynając historię od początku. Na świeżo. Continue reading