Tym razem bez krewetek – Elizjum (2013)

Podziwiam twórcę „Dystryktu 9”, że potrafił drugi raz nakręcić to samo. Zmieniło się miasto, zmienił się główny zły, ale cel do którego dążą bohaterowie, stylistyka i główne przesłanie mające na celu uwypuklenie problemów współczesnego świata, o których mało się mówi publicznie pozostało to samo. A przynajmniej takie było zamierzenie, bo krytyka polityki USA i prezentacja problemów trzeciego świata zostają przysłonięte przez pędzącą fabułę pełną akcji i nie do końca spektakularnych wybuchów. A szkoda bo wystarczyło trochę bardziej pójść w dramat, pogłębić relację między bohaterami (chociaż wtedy posiadanie Matta Damona w obsadzie mogłoby być sporym problemem) i byłoby bardzo porządne kino science-fiction, ale nie.Continue reading