Wiosna, lato, jesień, zima… i wiosna (2003)

Ostatni film z Projektu Kino. Kategoria zaproponowana przeze mnie, czyli dramat koreański. Proponując miałem w głowie parę pomysłów na bardziej intrygujące tytuły, ale padło jednak na mojego ulubionego Kim Ki-duka i z racji tytułu, chyba najlepiej kojarzony jego film. Jestem przekonany, że istniejące obecnie już tylko w blogowym hadesie blogpostowe wcielenie mojego bloga zawierało notkę o „Wiośnie, lecie…” i możliwe, że ktoś pamięta jak bardzo zachwycałem się wtedy twórczością „mistrza słowa niewypowiedzianego”. Nie bez powodu Kim jest tak nazywany, a ja w pełni zgadzam się z tym stwierdzeniem. Chociaż „Pusty Dom” uważam za lepszy przykład. Łatwo zatem się domyśleć, że w kwestii kina koreańskiego za bardzo obiektywny nie jestem. Oglądam sporo, Kima wręcz wielbię, więc już wiadomo jaką ocenę wystawię.Continue reading

Mystery Train (1989)

Postanowiłem być miłym dla Jarmuscha, bo dwa dni temu skończył równą sześćdziesiątkę. A i szczęśliwie się złożyło, że jedną z kategorii Projektu Kino były właśnie jego filmy. Szczęśliwie dla niego, bo ja niestety fanem nie jestem. Na Broken Flowers zasypiałem, Limits of Control mimo genialnej Tildy Swinton dostało ode mnie 5/10. Mystery Train jest trzecim filmem Jarmuscha, jaki wpada mi w ręce. Jeszcze jedno spotkanie miałem z nim przy okazji serialu Bored to Death, gdzie Jarmusch gra samego siebie. Ciężko jednak mi określić na ile Jarmusch z Bored to Death to sam Jarmusch, a na ile karykatura. W każdym razie mój prosty umysł przyswaja ostatnio tylko wysokobudżetowe produkcje z robotami i pochodne, więc jeśli urażę jakiegoś zagorzałego fana swoją oceną, to mam nadzieję, że będzie w stanie mi to wybaczyć. Zawsze kiedy staram się być miłym, to wychodzi mi to na opak.Continue reading

Troll Hunter (2010)

Projekt Kino, kategoria: Skandynawia przed kamerą. Jeśli nad tym się zastanowić to gatunek jakim jest mocumentary (film stylizowany na dokument tudzież czyjąś prywatną taśmę odnalezioną gdzieś w lesie ala ta z Blair Witch Project) idealnie nadaje się do zaprezentowania charakterystyki danego miejsca, czy zjawiska. Łowca Trolli sprawdza się pod tym względem bardzo dobrze. Widokówki z norweskich gór i lasów naprawdę robią wrażenie. Oglądamy materiał filmowy nagrany przez studentów, którzy planowali stworzyć program o kłusowniku zabijającym niedźwiedzie. Okazało się jednak, że kłusownik poluje na coś o wiele większego i groźniejszego. Poluje na trolle – postacie z norweskich baśni, które bardziej przypominają te z Władcy Pierścieni, niż z bajek dla dzieci.Continue reading

Winter’s Bone (2010)

Kolejna produkcja wybrana poprzez uczestników Projektu Kino. Z tego wyboru w ogóle nie jestem zadowolony. A nawet jestem mocno zdziwiony, że blogerzy filmowi wybrali w tej kategorii właśnie ten film. Kategoria to: Zwycięzcy Festiwalu w Sundance po 2000 roku. Owszem, film wygrał w Sundance w 2010 roku, więc wszystko pasuje. Jednakże Winter’s Bone w 2011 narobiło sporo zamieszania przy okazji nominacji do Oscarów. Dziwi mnie zatem, że większość nie obejrzała go już wtedy. To po pierwsze. A po drugie, jeśli ktoś się pokusił o przejrzenie całej listy nagrodzonych w Sundance po 2000 roku, to pojawia się tam o wiele więcej intrygujących, a mniej znanych tytułów. Chociażby Happythankyoumoreplease w reżyserii Josha Radnora (Ted Mosby z serialu Jak Poznałem Waszą Matkę) z tego samego roku, który zdobył wówczas nagrodę publiczności. Oklepany film wybraliście. Ot, tyle powiem. Ale nie martwcie się, bo ta odrobinka jadu z mojej strony wynika pewnie z mojego zdecydowanego nietrawienia filmu pani Debry Granik. Przy okazji wspominanych Oscarów robiłem do Winter’s Bone dwa podejścia. Za każdym razem zasypiałem po 20 minutach. Później próbowałem przy okazji rodzinnego seansu ogarnąć całość, ogarnąłem jakieś 30 minut plus / minus 5 późniejszych urywków. Teraz zmotywowany Projektem Kino obejrzałem w końcu od deski do deski i nadal nie wiem o co wtedy było tyle hałasu i właściwie teraz też…Continue reading

Citizen X (1995)

Pierwszy film w ramach Projektu Kino. Kategoria: Seryjni Mordercy. Obstawiałem za tym tytułem i jestem niezwykle zadowolony, że został wybrany. Głównie z trzech powodów. Opiera się na autentycznej historii śledztwa, gra w nim Donald Sutherland i dzieje się na terenach byłego Związku Radzieckiego. Prawda, że jest to dość intrygujący koktajl? A dalej robi się jeszcze ciekawiej. „8 lat, 52 ofiary, 1 zabójca” rzecze podpis z plakatu. Jest to krótka, acz zatrważająca statystyka i co gorsze, jak najbardziej prawdziwa. Zapewne najlepiej kojarzony filmowy, a także autentyczny, seryjny morderca, czyli Zodiac zabił 37 osób, choć w krótszym okresie czasu. Ciężko mi uciec od porównywania obydwu tytułów. Pierwsze co rzuca się w oczy to przytłaczający klimat obydwu spraw i trudy długiego, żmudnego śledztwa w obu przypadkach. A także jak bardzo okrutnie oddziałuje to na psychikę śledczych. Chociaż po głębszym namyśle stwierdzam, że Citizen X wraz z koreańską Zagadką Zbrodni posiadają o wiele więcej wspólnego mianownika. Nazwijmy go „regułami gry”. Z jednej strony mamy biurokrację i potęgę Związku Radzieckiego, z drugiej strony małomiasteczkową koreańską policję… i nagle okazuje się, że różnic pomiędzy tymi dwoma nie ma wcale. Tu poklepać, tam przyklepać, a jak nie podziała to znaleźć na szybko kozła ofiarnego.Continue reading