Łatwo być Bogiem – Robert J. Szmidt

Ciężko mi teraz przytoczyć autora, co do którego miałbym tak rozbieżne uczucia, jak do Roberta J. Szmidta. Z jednej strony twórca kilku książek i krótszych form, które bardzo sobie cenię, a z drugiej strony autor „Samotności Anioła Zagłady”, przez którą ledwie przebrnąłem i w efekcie daleki byłem od pochwał. Cóż, każdemu może zdarzyć się wpadka, prawda? Może jednak jestem zwolennikiem pisarzy, którzy walą na jedno kopyto? Trzydziesta książka w dorobku i co z tego, że każda podobna! Wiem, przesadzam i upraszczam. Z „Łatwo Być bogiem”, czyli pierwszym tomem cyklu sci-fi pt. „Pola Dawno Zapomnianych Bitew” mam sytuację dość specyficzną, ale obrazującą moją dotychczasową historię z autorem. Od pierwszych stron otrzymałem od autora dokładnie to, czego chciałem, by później poczuć ogromne rozczarowanie, a na koniec zakochać się na nowo, Na tyle, że z chęcią przeczytam kolejny tom. Nie zdarza się to często. Z reguły albo cała książka nie przypada mi do gustu, albo stwierdzam, że jest dobrze. „Łatwo być Bogiem” w jakiś tajemniczy i niepojęty dla mnie sposób balansuje na krawędzi.Continue reading

Interstellar (2014)

Niestety należę do nielicznej grupy, która patrzy na Interstellar krytycznie. To nie jest zły film. Wręcz przeciwnie, to dobry film, ale sprzedany przez Nolana, jako coś znacznie lepszego, niż w rzeczywistości jest. I niestety większość to kupiła (ocena 9,3 w pierwszym tygodniu na IMDb). Wielka epopeja o szukaniu nowego miejsca dla ludzkości we wszechświecie, wariacje na temat 2001: Odysei Kosmicznej, pierwszy film, który pokazuje kosmos takim, jakim jest naprawdę (czyli zobrazowanym na tyle, na ile pozwala nam nasza obecna wiedza). I wszystko byłoby pięknie, gdyby Interstellar skupiło się na jednym zadaniu. Po dodaniu do tego bohaterów, fabuły, twistu (bo przecież jest obowiązkowy plot twist, który ma sprawić, że szczęka Ci opadnie i będziesz ją zbierać przez 10 minut z kinowej podłogi), filozoficznych przemyśleń, otrzymujemy trzygodzinny mix, któremu brakuje spójności, przez co ciężko uwierzyć w to, co dzieje się na ekranie. W każdym razie mnie było ciężko uwierzyć, bo przez większą część seansu zadawałem sobie pytania: „ale jak? po co? dlaczego?”. A później przyszedł twist. Continue reading

Looper (2012)

Film o podróżowaniu w czasie i paradoksach z tym związanych. Do tego worka dorzucamy Bruce’a Yippee-ki-yay, motherfucker Willisa (tak, tak to się pisze), który nie musi grać twardziela, bo po prostu jest twardzielem. A na deserek ostatni ulubieniec kobiet wypromowany przez Nolana, czyli Joseph Grodon-Levitt, specjalnie oszpecony przez charakteryzatorów, żeby bardziej przypominał Bruce’a, bo panowie grają tę samą postać ale w różnym wieku. Moim zdaniem nie przypomina go ani trochę. Ale co ja tam wiem.Continue reading

Obywatel, który się zawiesił – Rafał Kosik

Zbiór opowiadań jednego z moich ulubionych polskich pisarzy sci-fi. Głównie przez wzgląd na powieści, aczkolwiek pamiętam, że jak zaczynałem swoje zainteresowanie gatunkiem, to opowiadanie „Obywatel, który się zawiesił” wywarło na mnie spore wrażenie. Właściwie do tej pory zastanawiam się kiedy ten cały system weźmie w łeb i wrócimy do średniowiecza aby wszystkim żyło się lepiej. W trakcie czytania okazało się, że znam wszystkie zawarte w zbiorze opowiadania, tylko tytuły z głowy mi wyleciały. Czytając je powtórnie nie zrobiły naturalnie takiego wrażenia jak kiedyś, gdy byłem nastoletnim czytelnikiem, jednak przyjemnie było sobie je odświeżyć. Zbiorek dla fanów twórczości pana Kosika jest pozycją obowiązkową (w zapowiedziach jest drugi tom) natomiast dla ludzi raczkujących dopiero w temacie polskiej fantastyki może być ciekawym przekrojem przez gatunki i może zachęcić do dalszego czytania polskich pisarzy.

Z całego zbiorku najlepiej zapamiętałem opowiadanie tytułowe, „Mgłę” i ‚Wyprawę Szaleńców”. Pierwsze jest krótką satyrą na współczesny system i rządzących nim ludzi. Co by było gdyby ktoś nagle zabarykadował się w domu i postanowił odciąć się od świata zewnętrznego. Oczywiście od razu pojawi się wielu wierzycieli. Jaki jest finał każdy się domyśli. „Mgła” jest utrzymaną w klimacie horroru powiastką o domku w górach. Trochę tu seksu, sporo tajemnicy i ładny twist na koniec. Kto nie zna, z pewnością będzie zaskoczony. Natomiast „Wyprawa Szaleńców” później została przez autora została rozwinięta w powieść „Vertical”. A kto czytał „Vertical” ten z pewnością się ze mną zgodzi, że jest tam jeden z najciekawiej wykreowanych światów w polskiej literaturze science-fiction.Continue reading

Światło – M. John Harrison

Nie rozumiem. Nie rozumiem tej książki, nie rozumiem wysokich ocen od czytelników. Czyżby to był jeden z tych przypadków, kiedy czytasz coś i nie rozumiesz, a więc dochodzisz do wniosku, że to musi być coś bardzo mądrego, a zatem dobrego, w wyniku czego wystawiasz wysoką ocenę, bo przecież inaczej nie wypada? A może po prostu za głupi jestem i nie dostrzegam głębszego sensu tej książki? Chyba nie, skoro bez problemu połykam Wattsa i Dukaja. A jeśli mamy umieścić „Światło” w podgatunkowej szufladce  science-fiction, to pewnie obok książek tych dwóch autorów by je wciśnięto. I może także obok „Mona Lizy Turbo” Williama Gibsona, ponieważ znajduje się w niej kilka bardzo podobnych motywów. A i struktura książki – trzy przeplatające się ze sobą historie, jest mniej więcej taka sama. Tyle tylko, że w trakcie czytania po wielokroć pytałem się w myślach „po co” i „czy te wątki w końcu się połączą”… Odpowiedzi na pytanie pierwsze nie otrzymałem. Odpowiedź na pytanie drugie… Według autora książki pewnie się łączą. Dla mnie takie łączenie wątków zepsuło książkę i zrobiło ją jeszcze bardziej niezrozumiałą. Ale może o to w tym wszystkim chodziło? Mam świetny pomysł na książkę, ale nie wiem jak to zrealizować. Stworzę więc dzieło szalone, trudne do zrozumienia, pełne dziwacznych odniesień, wizji, chorych snów, a czytelnik sam sobie dopowie resztę. To ja jako czytelnik podziękuję za taką możliwość. Continue reading

Robokalipsa – Daniel H. Wilson

Temat robotów już niedługo nie będzie jedynie rozważany w sferze opowiadań science-fiction. Roboty zawitają do naszych domostw, gdyż dobrnęliśmy już do tego punktu w naszym technologicznym rozwoju. Samochody jeżdżą same, telewizory, komputery mają możliwości, których przeciętny Kowalski nie jest w stanie wykorzystać, bo i po co tak właściwie?  Ale zauważyłem, że boimy się tego zdecydowanie mniej niż kiedyś. Właściwie od czasów „Ja, Robot” Asimova , z bardzo nietrafioną ekranizacją i wiekopomnego dzieła, kamienia milowego kina sci-fi, czyli „Matrixa” Wachowskich temat ten nie jest rozwijany. Jest jeszcze owszem walka ze Skynetem w „Terminatorze: Ocalenie”, jednak tam morał zaginął przygnieciony toną efektów specjalnych i przeciętnego aktorstwa. Temat buntu robotów na nowo stara podjąć się Daniel H. Wilson w „Robokalipsie”, powstawanie której nadzorował sam Spielberg, gdyż w planach na rok 2013 ma ogromną ekranizację. Więc co dostaniemy kiedy na czterystu stronach połączymy Spielberga, Matrixa, Terminatora i Ja, Robot? Powiem wam. Najmniej „książkowe” i najnudniejsze science-fiction ostatnich lat.Continue reading

Bogowie są śmiertelni – Grzegorz Drukarczyk

Wydawnictwo Almaz postanowiło uraczyć miłośników literatury fantastycznej nową formą wydawniczą. Nową przynajmniej u nas. Jest to bookazin, czyli coś pomiędzy książką w wydaniu kieszonkowym, a standardowym formatem, w wiotkiej, magazynowej okładce. Rzecz w czytaniu niezwykle wygodna, a niezawalająca torby, czy plecaka. I co ważne, ok 10 zł tańsza od standardowo wydanej książki. Tak wydana literatura science-fiction do kupienia w prawie każdym kiosku to ogromny powód do radości. Na pierwszy ogień poszło nasze rodzime sci-fi, powieść Grzegorza Drukarczyka, który ostatnią książkę napisał w… 1992 roku! Więc jest to niezwykły powrót po latach na scenę i to od razu z przytupem. „Bogowie są śmiertelni” nie jest bowiem książką prostą w odbiorze. Tak jak w większości przypadków jestem w stanie bez problemu stwierdzić, czy książka jednoznacznie podobała mi się, czy też nie, tak z książką pana Grzegorza mam ogromny problem. Ale jeśli po lekturze nie odstawiam książki po prostu na półkę by o niej zapomnieć, a myślę intensywnie nad tym co właśnie przeczytałem, to w takim przypadku spełniła ona swoją rolę w stu procentach. I rzec ze spokojem mogę, że jestem zadowolonym Tomaszem. Continue reading

Świeta, szorty, podsumowania 2011

Przyszły święta, śniegu nie ma, ale aktywowałem śnieg na blogu, więc jak ktoś będzie chciał popatrzeć to zapraszam.
Nowości świateczne są dwie, a mianowicie:

  • na portalu myband.pl, dla którego czasem zdarzy mi się coś napisać pojawiły się właśnie krótkie zestawienia najlepszych płyt i singli roku 2011 według naszej pięcioosobowej redakcji. Maczałem w tym trochę paluchy, więc zapraszam do zajrzenia i polubienia.  20 najlepszych płyt i 20 najlepszych singli.
  • 28 grudnia w kioskach pojawić się powinien nowy numer miesięcznika Science-Fiction, Fantasy & Horror o numerku 75. Pojawi się tam druga porcja szortów, które wygrały w forumowych konkursach organizowanych co miesiąc. W tym też mój szort „Drugie Ja”. Oczywiście można go przeczytać na forum, więc jest ogólnodostępny. Dlatego na blogu w zakładce teksty również go jakiś czas temu opublikowałem. Ale jeśli ktoś chciałby mieć w domu coś z moim nazwiskiem i na papierku, to zapraszam.

I to chyba tyle moi mili. Wesołych Świąt życzę wszystkim. I udanego sylwestra!