Hype na Batmana

Trzy dni temu pojawił się trailer filmu, na który z oczywistych powodów (Batman, duh) czekam dużo bardziej niż na nowych Avengersów, czy Gwiezdne Wojny. Ale jest to niestety oczekiwanie łączące podniecenie ze strachem. Batman i Superman to ikony. Niezaprzeczalnie. Zestawienie tych postaci na kinowym ekranie musi się udać. Po prostu musi i kropka. Niestety „Człowiek ze Stali” Snydera nie jest przeze mnie dobrze oceniany. Wyszedł z tego film  nie tylko przeciętny, ale jednocześnie zdecydowanie przegięty. I zamiast pozostawić Supermana niszczącego Metropolis i zabijającego przy tym dziesiątki, jak nie setki tysięcy mieszkańców w przeszłości i w nowym filmie pokazać Supermana, jako po prostu klasycznego superbohatera ratującego niewiasty i ściągającego kotki z drzew, Snyder postanawia kontynuować wątek zniszczenia  i stworzyć podwaliny pod konflikt między mrocznym rycerzem, a człowiekiem ze stali. Osobiście nie wierzę, że końcówka „Man of Steel” było zrobiona z myślą o kontynuacjach w tym tonie. Ale pieniądze, pieniądze, pieniądze. DC nie chce pozostawać w tyle za Marvelem i nie chce też żeby ich filmowe uniwersa były porównywane. Mamy zatem taką sytuację jaką mamy. I nie ukrywajmy, jest ona daleka od ideału. Jest jednak jedna rzecz, która napawa mnie optymizmem. Snyder zapowiedział, że „Batman vs Superman” będzie mocno czerpał z „Powrotu Mrocznego Rycerza” autorstwa Franka Millera. Rzecz ogłoszona podczas Sandiego Comic-Con 2013, głosem genialnego Harry’ego Lennixa (link). I w tym momencie przechodzimy do głównego tematu notki. Continue reading

Superman: Earth One

Komiks wydany w 2010 roku, w Stanach. Więc żadna nowość, sam przeczytałem go mniej więcej w okolicach daty wydania. Wspominam o nim jednak teraz, bo nadarzyła się okazja do przeczytania go po polsku. Nie, niestety żaden polski wydawca nie podjął się wydania tego tytułu, chociaż ja akurat uważam, że sprzedałby się nieźle. Jedna z grup translacyjnych wzięła go na warsztat i im możemy za niego dziękować. Tudzież karcić, zależy jaki kto ma stosunek do takiej formy udostępniania niedostępnych u nas komiksów. Ale wspomnieć myślę warto, bo tytuły spod znaku DC i Supermana nie są u nas zbyt dobrze spopularyzowane.

Superman był pierwszym superbohaterem, z jakim się spotkałem. Pamietam, że jako brzdąc oglądałem puszczane z VHSu odcinki bajki z lat 40stych i już wtedy mnie przeraźliwie nudziły. Później były filmy z Christopherem Reevem, które są dla mnie kultowe i chętnie do nich wracam. Szkoda tylko, że telewizja jakoś nie odbiera moich wyraźnych sygnałów myślowych z tą ogromną chęcią obejrzenia właśnie tych tytułów. Później długo, długo nic i osoba z Supermanem nieobeznana miała okazję zapoznać się z bohaterem za sprawą filmu Bryana Singera, który zamiast zwalczać szablon tylko go uwydatnił. W ten sposób jego film bardziej zakrawa o pastisz niż pretenduje do miana kontynujacji swoich poprzedników. Ah i jest jeszcze serial Smallville. Nie oglądałem dużo, więc nie wiem jak to się ma do komiksu… ale jest mało superbohaterski, prawda? Więc jak to jest, że facet, który kojarzony jest z byciem pierwszym superbohaterem i ma wszystkie najlepsze supermoce (standardowy zestaw, bo w sumie bohaterów z takimi mocami jest sporo i nie wszyscy są z Supermanem spokrewnieni) jest najbardziej lalusiowaty i  kiczowaty w swojej prawości? Na szczęście Superman: Earth One stara się przełamać ten stereotyp zaczynając historię od początku. Na świeżo. Continue reading