Grobowiec z ciszy – Tove Alsterdal

Książka trafiła do mnie już kilka miesięcy temu, ale teraz dopiero, wraz z pierwszymi śniegami tej zimy, (których niestety za dużo nie ma) udało mi się ją przeczytać. I jakby na to nie patrzeć, zima jest najlepszym okresem na czytanie tego typu lektury. Kiedy właśnie chłód, śnieg, wietrzna pogoda, wcześnie zapadający za oknem zmrok współgrają z krajobrazem miejsc, w których przebywają bohaterowie powieści. Zwłaszcza dla kogoś takiego jak ja, kto kocha zimę i daleką północ. W Szwecji mnie jeszcze nie było, w moich wojażach zawitałem na moment do Finlandii. Domyślam się jednak, że styl życia na dalekiej północy w obu tych krajach jest bardzo podobny. Po tym krótkim wstępie można pomyśleć, że jestem fanem szwedzkich kryminałów. Nic bardziej mylnego. Nagły wysyp tytułów z tego gatunku, czy nawet produktów „szwedzkopodonych” na rynek Polski zraził mnie do tematu. Jak widzi się na księgarnianej półce dwadzieścia podobnych okładek i tytułów, to ciężko uwierzyć, że wszystkie są dobre. Więc moja styczność z tematem ograniczała się do trylogii Larsonna i serialu o Kurcie Wallanderze z Kennethem Branagh w roli głównej. Obie pozycje gorąco polecam. Teraz do szufladki „szwedzki kryminał” mogę dołożyć „Grobowiec…”. Tylko pozostaje pytanie, czy to faktycznie kryminał. Continue reading