Ostatni dzień lata – Joyce Maynard

Wrzesień puka nam do drzwi, nie ma więc chyba lepszego momentu, na przeczytanie książki o takim tytule. „Ostatni dzień lata” Joyce Maynard, to książka w sam raz dla osób, które chciałyby przeżyć krótką, lecz poruszającą przygodę bez wychodzenia spod koca, a przy okazji oczekują od literatury czegoś więcej niż prostych, wypróbowanych setki razy, mających wzbudzić emocje chwytów. Można by pomyśleć, że ciężko pisać oryginalnie o poruszanych przez Maynard tematach, ale o dziwo wychodzi lepiej niż się spodziewałem.Continue reading

Norwegian Wood – Haruki Murakami

Wydanie kieszonkowe, kupione jakiś czas temu za dychę w Biedronce. Kto nie kupił, przegapił, niech żałuje. Z dwóch powodów. Raz, że Murakami. Dwa, że Norwegian Wood. Książka jak najbardziej urzekająca.

Główny bohater Watanabe rozpoczyna dorosłe życie. Chcąc odciąć się od tragedii z dzieciństwa, śmierci przyjaciela, wyrusza do Tokio i zamieszkuje w akademiku. Los jednak sprawia, że spotyka tam byłą dziewczynę zmarłego kumpla i jak to w życiu… wszystko się komplikuje. Zaczyna spędzać z Naoko sporo czasu. Wkrótce tworzą coś, co ciężko nazwać związkiem, ale z pewnością na facebooku zasługiwałoby na status „to skomplikowane”. Jednocześnie Watanabe spotyka Midori. Dziewczynę również z problemami, jednak w przeciwieństwie do Naoko próbującą „żyć normalnie”. Ale co właściwie znaczą te dwa słowa?

Jak to u Murakamiego, poważne tematy w lekkiej, pierwszoosobowej narracji. Chociaż jest wiele radosnych i zabawnych fragmentów, jak opowiadania o współlokatorze Watanabego, czy spotkania z pozytywną Midori, która mimo tłumionego smutku stara się tchnąć radość w głównego bohatera, to jest to powieść niezwykle smutna. Praktycznie każdy z bohaterów spotkał się w przeszłości ze śmiercią kogoś bliskiego. Oczywiście na każdym z nich taka tragedia odcisnęła ogromne piętno. Dodajmy do tego miłosny trójkąt, a to nigdy nie wychodzi żadnej ze stron na dobre i dostajemy naprawdę smutny obraz życia przeciętnego Japończyka. Chociaż tak po prawdzie tragizm tej historii jest jak najbardziej uniwersalny. Jedyna różnica, to japońskie tło kulturowe, które sprawia, że chociaż jest smutno, to jednak pięknie. Przynajmniej dla mnie, ale ja uwielbiam japońską kulturę.Continue reading