Mroczny zakątek – Gillian Flynn

Słyszę hasło „Gillian Flynn” i mój mózg od razu wędruje w stronę tytułu „Zaginiona Dziewczyna”. Jeden z tych dziwnych przypadków, kiedy to nie książka zrobiła lepsze wrażenie, a film na jej podstawie. David Fincher w 2014 roku zaprezentował nam adaptację powieści z Benem Affleckiem i Rosamund Pike w rolach głównych. Film który ja wrzucam do wąskiej kategorii filmów „dowodzących”. Dowodzi, że Fincher poniżej poziomu „bardzo dobry” zejść nie potrafi. Dowodzi, że Affleck chłopca z Armageddonu ma już dawno za sobą (chociaż uśmiech wciąż ten sam), a Rosamund Pike to więcej niż śliczna buzia i była dziewczyna Bonda. Zakres takiego „dowodzenia” można by rozszerzyć o jeszcze jedną tezę / stwierdzenie – Gillian Flynn potrafi stworzyć wciągającą intrygę. Continue reading

U progu zaglady – Martin ZeLenay

Nie będę ukrywać, pisanie recenzji książek, które są kolejnymi tomami cyklu, a utrzymują poziom poprzednich części jest problematyczne. Nie lubię się powtarzać, więc w przypadku drugiego tomu przygód Franka Sheparda powinienem odesłać was do recenzji tomu pierwszego, polecić tom drugi i na tym zamknąć sprawę, książkę odstawić na półkę. Niestety to pewnie nie zadowoli większości z was. Co zatem oferuje nam „U progu zagłady” autorstwa tajemniczego Martina Zelenay?Continue reading

Tajny Raport Millingtona – Martin ZeLenay

„Tajny Raport Millingtona” jest pozycją niezwykle mnie intrygującą, bynajmniej ze względu na fabułę. Intryga oczywiście jest wciągająca, a zagadka jak najbardziej satysfakcjonująca, jednak książka Martina ZeLenay złapała mnie za kołnierz znacznie wcześniej. Jak informuje nas okładka, autor jest najważniejszym dla amerykańskiego wywiadu Polakiem od czasów Kuklińskiego. Można spekulować, czy to prawda, czy tylko sprytny chwyt marketingowy wydawcy, tak jak to było w przypadku „Inferno” Dana Browna, którego tłumacze pracowali w wynajętym bunkrze z dala od prasy. Szybkie wyszukiwanie na Amazon.com nie daje nam wiele. „Drugi raport Millingtona”, bo tak w oryginale nazywa się książka, co swoją drogą w odniesieniu do fabuły ma więcej sensu niż polski tytuł, został opublikowany w 2010 roku przez wydawnictwo iUniverse zajmujące się selfpublishingiem. Recenzji brak, a notka biograficzna nie udziela żadnych konkretniejszych informacji poza zainteresowaniami autora. Polak, historyk pracujący dla amerykańskiego wywiadu i piszący literackie hity? Chcę w to wierzyć, bo „Raport” okazuje się być bardzo sensowną pozycją.Continue reading

Robokalipsa – Daniel H. Wilson

Temat robotów już niedługo nie będzie jedynie rozważany w sferze opowiadań science-fiction. Roboty zawitają do naszych domostw, gdyż dobrnęliśmy już do tego punktu w naszym technologicznym rozwoju. Samochody jeżdżą same, telewizory, komputery mają możliwości, których przeciętny Kowalski nie jest w stanie wykorzystać, bo i po co tak właściwie?  Ale zauważyłem, że boimy się tego zdecydowanie mniej niż kiedyś. Właściwie od czasów „Ja, Robot” Asimova , z bardzo nietrafioną ekranizacją i wiekopomnego dzieła, kamienia milowego kina sci-fi, czyli „Matrixa” Wachowskich temat ten nie jest rozwijany. Jest jeszcze owszem walka ze Skynetem w „Terminatorze: Ocalenie”, jednak tam morał zaginął przygnieciony toną efektów specjalnych i przeciętnego aktorstwa. Temat buntu robotów na nowo stara podjąć się Daniel H. Wilson w „Robokalipsie”, powstawanie której nadzorował sam Spielberg, gdyż w planach na rok 2013 ma ogromną ekranizację. Więc co dostaniemy kiedy na czterystu stronach połączymy Spielberga, Matrixa, Terminatora i Ja, Robot? Powiem wam. Najmniej „książkowe” i najnudniejsze science-fiction ostatnich lat.Continue reading