Tajny Raport Millingtona – Martin ZeLenay

„Tajny Raport Millingtona” jest pozycją niezwykle mnie intrygującą, bynajmniej ze względu na fabułę. Intryga oczywiście jest wciągająca, a zagadka jak najbardziej satysfakcjonująca, jednak książka Martina ZeLenay złapała mnie za kołnierz znacznie wcześniej. Jak informuje nas okładka, autor jest najważniejszym dla amerykańskiego wywiadu Polakiem od czasów Kuklińskiego. Można spekulować, czy to prawda, czy tylko sprytny chwyt marketingowy wydawcy, tak jak to było w przypadku „Inferno” Dana Browna, którego tłumacze pracowali w wynajętym bunkrze z dala od prasy. Szybkie wyszukiwanie na Amazon.com nie daje nam wiele. „Drugi raport Millingtona”, bo tak w oryginale nazywa się książka, co swoją drogą w odniesieniu do fabuły ma więcej sensu niż polski tytuł, został opublikowany w 2010 roku przez wydawnictwo iUniverse zajmujące się selfpublishingiem. Recenzji brak, a notka biograficzna nie udziela żadnych konkretniejszych informacji poza zainteresowaniami autora. Polak, historyk pracujący dla amerykańskiego wywiadu i piszący literackie hity? Chcę w to wierzyć, bo „Raport” okazuje się być bardzo sensowną pozycją.

Załóżmy, że ktoś przewidział 11 września 2001 roku. Tym kimś był Millington, który stworzył raport rozpatrujący wszystkie dziury w systemie obrony USA i zaprezentował przykładowe scenariusze ataków terrorystycznych. I nie są to informacje o charakterze czysto militarnym. Autor sugeruje, że obecnie łatwiej do Ameryki jest przesłać bombę atomową za pomocą spedytora niżli ją wystrzelić. Przyczynia się ku temu ogromna liczba lotnisk i tysiące mil wybrzeży bez wystarczającej ochrony. Niemożliwym jest dokładne skontrolowanie każdego kontenerowca wpływającego na amerykańskie wody. I stało się, największy zamach terrorystyczny w historii dziejów, a wszystko zgodnie z raportem Millingtona. Rząd poszedł po rozum do głowy, a konkretnie sięgnął po drugi raport. Aktualniejszy i roztaczający jeszcze straszniejszą wizję zamachu na nieznaną dotąd skalę, mającego za cel ugodzić już nie tylko w ludzi, ale w cały obecny system. Proroctwo Millingtona właśnie zaczęło się sprawdzać.

Brzmi to niezwykle prawdopodobnie, prawda? Ale realizm jest tylko jedną z zalet naszego thrillera politycznego z elementami powieści szpiegowskiej i sensacji. Bohaterowie są wyraziści i ciężko nie sympatyzować z głównym bohaterem Frankiem, który, mimo że jest świetnym agentem i bez problemu wychodzi z nawet największych opresji, to zmaga się z codziennością jak każdy inny człowiek. Żona ma mu za złe, że ciągle nie ma go w domu, a on sam nie pamięta, kiedy ostatnio widział córkę i nie ma bladego pojęcia, co kupić jej na gwiazdkę. Kupuje więc trzy identyczne sukienki w różnych rozmiarach. Urocze. „Tajny Raport Millingtona” zawiera też pełno odniesień do sztuki, autentycznych dzieł, miejsc i postaci, a autor w umiejętny sposób, za sprawą doskonale poprowadzonych dialogów stara się przekazać nam swoje przemyślenia na temat współczesnego świata. Przyjemnie się czyta mając świadomość, że sztuka to konik autora i wie dokładnie o czym pisze.

Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy w trakcie czytania to porównanie do seriali takich jak „24 Godziny”, czy „Homeland”. I nie jest to spowodowane bardzo podobnym ujęciem tematu, a strukturą. Książka jest podzielona na kilkustronicowe rozdziały, z których każdy zajmuje konkretny, krótki wycinek czasu, a sama akcja potrafi się dziać w tym samym momencie w kompletnie różnych częściach naszego globu. Wielowątkowość i przejścia pomiędzy kolejnymi scenami są bardzo serialowe. Autor umiejętnie utrzymuje tempo i potęguje napięcie. Niewiedza bohaterów i strach, że nie zdążą zapobiec atakowi szybko udziela się czytelnikowi i trzyma do końca. Więc jeśli brakuje wam ostatnimi czasy za thrillerem typu „Trzy dni Kondora”, tudzież cierpicie katusze czekając na czwarty sezon „Homeland” to „Tajny Raport Millingtona” jest rozsądną pozycją do rozpatrzenia. Nie powinna was zawieść, a może nawet zostaniecie nakłonieni do głębszych przemyśleń w temacie szeroko pojętego terroryzmu.

Autor: Martin ZeLenay
Tytuł: Tajny Raport Millingtona
Stron: 475
Wydawca: Wydawnictwo Znak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *