The Prisoner (2009)

Miniserial od stacji AMC z Jimem „Jezusem” Caviezelem w roli głównej i Ian McKellenem w roli złowieszczo przyjacielskiego, tajemniczego mężczyzny w białym garniturze, który rzekomo przetrzymuje głównego bohatera wbrew woli. No właśnie to jest główne pytanie. Czy aby na pewno główny bohater jest więźniem? The Prisoner, to remake, a raczej serial na motywach innego serialu z lat 60tych, pod tym samym tytułem. Próbowałem to obejrzeć, jednak mam problemy ze starymi produkcjami. Po pierwsze jakość obrazu (pliki duże, a jakość gorsza niż jakbym coś w .rmvb oglądał), po drugie starzeje się zarówno tematyka, scenografie jak i aktorstwo. Ale z tego co zdołałem wywnioskować, to pierwowzór skupiał się na wątkach inwigilacji i szpiegostwie. W wersji z 2009 zastanawiamy się ogólnie nad konceptem wolności jako takiej. Chociaż główna oś fabularna bardzo podobna. Choć w wersji nowszej, w formie oczywiście bardziej skondensowanej.

Mężczyzna budzi się na środku pustyni i oczywiście nie pamięta skąd się tam wziął. Nagle widzi jak tajemnicze postacie z psami (strażnicy?) gonią za starcem. Oczwyiście nasz bohater, uosobienie dobra, ryzykuje wykrycie i dobiega do starca. Szybko dowiadujemy się, że starzec uciekł z Wioski w poszukiwaniu świata poza nią. Główny bohater nie do końca wie, o co biega, ale szybko orientuje się w jak beznadziejnej znalazł się sytuacji. Wioska – miasto stylizowane na kurort rodem z Ameryki lat 60tych. Całość do bólu przejaskrawiona, przez co przerażająca. Kłaniają się Żony ze Stepford. Aby było jeszcze bardziej groteskowo, wszyscy mieszkańcy zamiast imion mają numery. Numer ma także nasz bohater, który szybko odkrywa, że społeczność wioski zna go jako Szóstkę. Dodatkowo na pytania jak dostać się do Nowego Jorku, czy nad plażę odpowiadają zdziwieniem. Morze? A co to morze? A Wioską zarządza nr. Dwa, czyli Ian McKellan i z pewnością coś knuje.

Początkowe skojarzenia z LOST i Osadą Shyamalana , jak najbardziej na miejscu. Ale im dalej w serial, tym przygoda i zagadka zaczynają stawać się wytworami rodem z filmów Lyncha. Brakuje tylko przerażającego karła do pełni szczęścia. Główny bohater, który początkowo wydaje się być człowiekiem ogarniętym, miota się po Wiosce bez większego sensu, powoli tracąc zmysły. Dla mnie osobiście, było to męczące doświadczenie. Dużo mniej męcząca była dla mnie druga linia czasowa. Główny bohater co jakiś czas ma retrospekcje z poprzedniego życia, i to tylko dzięki nim jest pewien, że życie w Wiosce to fikcja. Oczywiście szybko odkrywa, że nie tylko on ma takie przebłyski. Na szczęście serial ma jedynie sześć odcinków, więc szybko poznajemy tajemnicę wioski, która jest… dziwna i zdecydowanie trudna w odbiorze. Właściwie sporo trzeba sobie samemu dopowiedzieć. Z jednej strony dobrze, z drugiej można mieć wrażenie, że twórcy sami pogubili się w swoim pomyśle.

Aktorsko jest bez zarzutu. Oczywiście od razu na pierwszy plan wybija się Ian McKellen i kradnie całe show odcinkiem, w którym Dwójka udaje, że nie jest Dwójką. Więc głównym argumentem za poświęceniem tych kilku godzin na seans, jest właśnie jego osoba. Niestety zabrakło tu „inteligentnej” rozgrywki między nim, a Szóstką. Brak tu ciętych dialogów, które powodują dreszczyk emocji, jak np. w przypadku Sherlocka i Moriarty’ego. Szóstka właściwie szybko zostaje zgnieciona przez Dwójkę. Główną postać kobiecą gra, trochę niedoceniania aktorka serialowa – Ruth Wilson, która zasłynęła ze swojej roli jako Jane Eyre, a ostatnio można ją było oglądać w popularnym Lutherze. I mimo dobrych recenzji, kobiecie nie udało się wybić w poważniejsze kino. W The Prisoner wypada bardzo przyzwoicie. Dodatkowym atutem jest sama Wioska, której cukierkowatość momentami autentycznie mnie przerażała. Dużo intrygujących scenografii, w stylu retro. Więc jeśli ktoś lubi oglądać filmy i seriale spod szyldu „dziwne”, to z pewnością może zabrać się za Uwięzionego. Mnie jednak końcówka nie do końca przekonała.

OCENA: 6/10 

1 Comment

  1. Misiael
    19 września 2012

    Wow. Wiem, że to trudny serial, ale nie miałem pojęcia, że można go aż tak nie zrozumieć i próbować sprowadzić do inteligentnej, bo inteligentnej, ale jednak rozrywki, jaką jest Sherlock.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *