Tymczasem – Grzegorz Janusz, Przemysław Truściński

Komiks stworzony na zlecenie Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Miał promować nasz kraj i kulturę podczas prezydencji w Unii Europejskiej. Nie mam pojęcia, czy wyszło, bo nikły osiągnął rozgłos. A z pewnością nieporównywalnie mniejszy od słynnej afery związanej z „Chopin New Romantic”, gdzie obecność jednego niewłaściwego słowa przekreśliła w oczach wielu wszelkie walory artystyczne tego komiksowego zbiorku. „Tymczasem” daleko do jakiejkolwiek kontrowersyjności, natomiast bardzo blisko do uczniowskiego wypracowania, gdzie każde słówko dobrane jest tak aby udobruchać nauczycielkę. Dlatego też podczas lektury miałem wrażenie, że mało serca zostało włożone w rozwinięcie tego bardzo dobrego pomysłu na fabułę.

My tu sobie siedzimy, czytamy komiksy, a tymczasem znikają z naszej rzeczywistości, z pamięci, bibliotek, półek, Internetu, najwybitniejsze dzieła literackie. Wiecie, że Lem dostał Literacką Nagrodę Nobla? Nie? Ano właśnie. Taki niezwykły złodziej grasuje po Europie, a na jego trop wpadają nauczyciel języka polskiego i bibliotekarka ze szkoły w Sejnach. I tak zaczyna się krótka, acz treściwa przygoda.

Do pozytywów tego darmowego wydawnictwa (Ministerstwo Spraw Zagranicznych rozdaje go po ambasadach, a Kultura Gniewu udostępnia go w wersji cyfrowej tutaj – ja wersję drukowaną zakupiłem za 5 zł na Allegro) z pewnością należą świetne rysunki Truścińskiego, realistyczne i pełne szczegółów, chociaż z drugiej strony trochę niechlujne. Kolorem wypełnione przez Krzysztofa Ostrowskiego. Przyznam szczerze, że najbardziej spodobały mi się plansze ilustrujące literaturę, w szczególności Przedwiośnie. O jak bardzo chciałbym zobaczyć Przedwiośnie w takiej formie. Licealna lektura obowiązkowa w takiej formie od razu pewnie wywołałaby oburzenie, bo przecież jak to sprowadzać taką klasykę z kanonu do poziomu popkulturowej, kolorowej papki. Ale wśród młodzieży z pewnością zyskałby na popularności.

Jakość wydania „Tymczasem”, jak na Kulturę Gniewu przystało, jest na bardzo wysokim poziomie. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie duży format komiksu, który przekłada się na dużą przyjemność czytania. Sama prześwietna okładka w tak dużym formacie bardzo cieszy oko. Zresztą nieprzypadkowo na okładce widnieje „nieistniejąca” książka Stanisława Lema, bo to od od niej zaczyna się historia. Łatwo również zauważyć, że swoistym patronem tego wydawnictwa jest właśnie Lem, który pojawia się na kilku stronach komiksu, a cytaty z jego najbardziej popularnych książek wplecione są w dialogi między bohaterami. Cieszący to fakt, ale nie dziwi, bo Lem jest bodajże najbardziej rozpoznawalnym na świecie polskim autorem.

Minusem niestety pozostaje pobieżność samej historii. Jest krótka, więc pędzi na łeb, na szyję, a momentami jest dość naiwna. Ciężko nie przymknąć oka na propagandowość w niektórych scenach. Nauczyciel z Sejn dzwoniący do ministra i walne zebranie mające na celu podjęcie działań przeciw złodziejowi. Także parokrotnie podkreślanie wartości pewnej ulotki na temat kieszonkowców. Idylliczny trochę obrazek. Ale „Tymczasem” ma promować, a jednocześnie bawić. I myślę, że w ogólnym rozrachunku spełnia swoje zadanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *