Uprowadzona 2 (2012)

Na Uprowadzoną 2 czekałem z niecierpliwością mimo powszechnie znanej zasadzie, że każda kolejna część jakiegokolwiek filmu nie dorówna pierwszej, najlepszej. Harry Potter co prawda łamie tę konwencję, ale jest to wyjątek od reguły. A na Władcę Pierścieni należy patrzeć jak na całość, więc też odpada. Skoro już zaczynam notkę od takiego tematu i w tym tonie, to łatwo można się domyśleć, że Uprowadzona 2 niestety stała się ofiarą klątwy sequela. Oczywiście trailer był świetny, zapowiadało się dobrze, to i naturalnie duża ilość widzów i fanów jedynki (jak ja) poszła do kina się rozczarować. Co na to producenci? Mamy świetne wyniki, udało nam się powtórzyć sukces pierwszej części, nie ma co się zastanawiać, piszemy scenariusz trójki. Grający głównego bohatera Liam Neeson wyśmiał ten pomysł stwierdzając, że nikt nie jest na tyle głupi żeby uwierzyć, że trzeci raz uprowadzają tę samą osobę. Scenarzyści jednak twierdzą, że mają genialny pomysł i schematu nie powielą, a nawet widza zaskoczą. Owszem, historia opowiedziana przez Bessona w części drugiej trzyma się przysłowiowej kupy i jest logiczną kontynuacją wydarzeń z części pierwszej. Nielogiczne za to są podejmowane później przez bohaterów działania. A mimo to skuteczne. To za co kocham Uprowadzoną, czyli ekscytujące widowisko popisowej przemocy, a jednak zawierające nutkę wiarygodności zostało zrównanie z ziemią. Jest niestety boleśnie przeciętnie. Ze średniej oceny 5/10 jedynie sympatia do wykreowanego przez Liama Neesona bohatera winduję ocenę o oczko w górę.

Cały czas nie mogę zrozumieć jak to się dzieje, że producenci w większości przypadków przekazują serię w ręce kogoś nowego. Pewnie kwestia honorarium i terminu, ale nie wypada to dobrze na rzecz zaprezentowanej później jakości. Podczas gdy reżyserem pierwszej części był Pierre Morel, który wcześniej dał światu moim zdaniem bardzo dobry film sensacyjny „Pozdrowienia z Paryża” z powalającym swoim humorem Travoltą, a za zdjęcia odpowiedzialny był doskonały wyrobnik Abramowicz, zgadnijcie moi drodzy kto dostaje szansę wykazania się przy kręceniu drugiej części uprowadzonej… Reżyseria: Olivier Megaton (tak, nam w kinie też skojarzyło się w dość oczywisty sposób), który na swoim koncie ma najgorszego Transportera, czyli trzeciego i Colombianę, która przeszła przez kina bez echa. Za kamerą stanął również człowiek od Colombiany. Zdecydowanie nie był to przepis na sukces.

Różnice między częściami? W Uprowadzonej 2 więcej czasu antenowego dostaje rodzina głównego bohatera. Zarówno jeśli chodzi o sprawy stricte rodzinne jak i akcję. Z jednej strony dobrze, bo jest to jakieś urozmaicenie, nawet zaskoczenie. Jednak poziom gry aktorskiej utrzymany jest na poziomie mocno przeciętnym. Twórcy próbują też nawiązać do najlepszych scen z części pierwszej. Mianowicie rozmowa telefoniczna i leżenie na podłodze. Wychodzi to słabo, tym bardziej nie zaskakuje, bo już to przecież widzieliśmy. Film zrobiony od linijki z dużą ilością ładnych widoczków. Ba, nawet dubstep leci podczas napisów końcowych, bo przecież trzeba wpasować się w trend.

Jeśli komuś spodobała się Uprowadzona, to sequel może obejrzeć bez większego bólu jednak ostrzegam, że wraz z końcem nie uniknie się uczucia lekkiego rozczarowania. A jak ktoś ma złośliwą naturę to i do hejtowania sporo rzeczy się znajdzie. Dla każdego coś miłego.

OCENA: 6/10 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *